Test tanich kosmetyków: MISS SPORTY podkład i mascara



Podkład So Clear Anti-Spot Foundation


OPIS PRODUKTU: 
-idealny do cery trądzikowej
-działa antybakteryjnie
-nie zatyka porów
-kryje niedoskonałości
-matuje i wyrównuje koloryt cery
Cena to ok. 10 zł za 30 ml

Moim zdaniem cena jest adekwatna do jakości produktu. Ja zapłaciłam dokładnie 14,39 zł w Rossmannie. Na pierwszy rzut oka produkt wydaje się bardzo rzadki dlatego też pierwszy raz spróbowałam nałożyć go bez żadnej bazy, ale niestety nie dało się go dobrze rozprowadzić. Ja fluid rozprowadzam palcami, nie używam do tego żadnych pędzli czy gąbeczek. Czy matuje? No nie wiem. Jak pewne miejsca u mnie na twarzy świecą się za bardzo to niestety sobie z nimi nie radzi. Dodatkowo ten lekki efekt zmatowienia nie utrzymuje się zbyt długo. Po ok. 4 godzinach cała się świecę. Na fluid nakładam oczywiście puder, który sama robię. Radził sobie on idealnie z każdym podkładem jakim miałam, ale niestety z tym się nie zaprzyjaźnił. Dodatkowo, czasem, po paru godzinach ten fluid się waży co wygląda bardzo nieestetycznie. Nie ma on również dobrego krycia, ale wiadomo, że jest to też po części wina tego, że ja rozprowadzam podkład palcami. Ale mimo to, inne podkłady, które miałam, a były w podobnych cenach radziły sobie lepiej. Ja wybrałam najjaśniejszy kolor czyli 001 LIGHT, a mimo to jest za ciemny,  dokładniej zbyt pomarańczowy. Po nałożeniu lekko grubszej warstwy lub po "wklepaniu" podkładu zamiast wcierania go palcami twarz jest po prostu pomarańczowa. Wygląda to strasznie.


Mascara Fabulous Lash Building Xtra Black



OPIS PRODUKTU:
-pogrubia i podkręca
-głęboki odcień czerni 
-nie zostawia grudek 
Cena to ok. 10 zł za 8 ml

Zacznijmy od zalet. Kolor jest na prawdę rewelacyjny, intensywnie czarny. I cena jest bardzo niska co niestety również wiąże się z niską jakością tego produktu. I właśnie w tym miejscu kończą się zalety. Tusz powinien pogrubiać i podkręcać, ale nic z tego. Jedynie zauważyłam, że rzęsy są lekko wydłużone. Konsystencja jest bardzo rzadka, a szczoteczka stożkowa przez co w najgrubszej części szczoteczki nie ma prawie nic tuszu, a w ten najwęższej jest go o wiele za dużo przez co nadmiar trzeba usunąć. Tusz rozmazuje się na powiekach, zostawia grudki i skleja rzęsy przez co wyglądają nieestetycznie. Trwałość słaba, po 3 - 4 godzinach ledwo widać go na rzęsach i dodatkowo czasem się kruszy. 


W sumie nie polecam żadnej z tych rzeczy chociaż jak za taką cenę to nie ma się co czepiać. Jakość adekwatna do ceny. Ale jak dla młodych osób lub dopiero zaczynających przygodę z kosmetykami te produkty mogą być w porządku. 

A Wy co sądzicie o tych produktach?

Pozdrawiam, Aleksandra Kaczmarska

DIY: Peeling kawowy do ciała na dwa sposoby



Uwielbiam peelingi. Wy też? Mam suchą skórę, która co jakiś czas potrzebuje pomocy peelingu. Ale peelingi poprawiają również krążenie, ujędrniają skórę, a te z ładnym zapachami przyjemnie koją nasze zmysły. Oprócz peelingów uwielbiam jeszcze kawę. Jej zapach jest przyjemny, pobudzający. Z tym, że ja lubię kawę tylko słodką. A czy kawa z cukrem może nam posłużyć do jeszcze czegoś? Oczywiście. Dziś pokażę Wam super przepis na peeling kawowy i udowodnię Wam, że kawa ma super działanie na nasze ciało.



Właściwości kosmetyczne kawy: 
-poprawia krążenie
-spowalnia proces starzenia się skóry poprzez zawartą w niej kofeinę
-ma działanie antybakteryjne, dzięki czemu walczy z niedoskonałościami skóry
-niweluje cienie pod oczami
-wzmacnia włosy
-wspomaga walkę z cellulitem



Przygotowałam dziś dwa rodzaju peelingu kawowego.

Do ich wykonania potrzebujemy:
 -miseczka/coś w czym będziemy mogli zrobić peeling
-kubek
-łyżeczka
-kawa prawdziwa
-cukier
-oliwka dla dzieci
-żel do mycia/mydło w płynie (opcjonalnie)

Pierwszy peeling
Pierwszy peeling jest mocno ścierający, ale i nawilżający. Polecam go osobom, które potrzebują pozbyć się suchego, martwego naskórka. Osoby, które mają wrażliwą skórę nie powinny go używać gdyż mogą ją mocno podrażnić.
Do wcześniej przygotowanej miseczki wsypujemy dwie łyżeczki kawy prawdziwej, jedną łyżeczkę cukru i pół łyżeczki oliwki. Mieszamy, aby uzyskać zwartą konsystencje. Gotową mieszankę możemy stosować na skórę. Gdy peeling jest "za mocny" można dolać odrobinę żelu pod prysznic lub mydła w płynie.

Drugi peeling
Druga wersja peelingu jest doskonała do walki z cellulitem, w pełni wykorzystuje wszelkie właściwości kawy i ściera martwy naskórek.
Do kubka wsypujemy dwie łyżeczki kawy, zalewamy gorąca woda, aby zakryć proszek. Nie wlewamy wody do całego kubka. Po paru minutach odsączamy wodę, można to łatwo zrobić za pomocą ręcznika jednorazowego. Wsypujemy odsączoną kawą do miseczki, dodajemy łyżeczkę cukru i łyżeczkę oliwki. Gdy peeling jest "za mocny" można dolać odrobinę żelu pod prysznic lub mydła w płynie. I gotowe!

Aby wzmocnić efekt, posmaruj ciało balsamem lub ulubionym produktem do pielęgnacji ciała. 



Spróbujesz zrobić sobie taki peeling? A może już robiłaś kiedyś podobny? Jak oceniasz efekty jego używania?


Pozdrawiam, Aleksandra Kaczmarska

Pierwsza sesja nigdy nie jest dobra. Co zrobić, aby następnym razem było lepiej?



Zacznę od tego, że taki post chodził mi po głowie od bardzo dawna. Właściwie to chyba odkąd założyłam bloga. Ale wiadomo jak to jest ze mną - zawsze coś wymyślę. I oczywiście wymyśliłam: nie mam tylu ubrań żeby robić takie posty, moje ubrania nie są ładne, ja nie jestem ładna, nie jestem fotogeniczna, nie ma mi kto robić zdjęć, nie mam gdzie robić zdjęć i wiele innych. 

Ale w końcu pomyślałam "czemu nie?" i korzystając z chwili, że miałam przy sobie aparat zrobiłam małą sesję. 

Ubranie było przypadkowe - tak po prostu wyszłam z domu, fotografem był mój chłopak, a miejsce wybraliśmy razem - uwielbiam stare, zniszczone budynki, a to miejsce ma swój charakter, klimat i jak się okazało, też ciekawą historię. 

Zdjęcia są mało ciekawe tak jak osoba na nich. W stylizacji nie ma co oglądać, ale pomyślałam, że jak już mam zdjęcia to je dodam. Ciekawa jestem Waszej opinii. Ciekawi mnie czy chcecie, aby na blogu pojawiały się takie posty. Piszcie w komentarzach co sądzicie. 

Pierwsza sesja nigdy nie jest dobra, następna, jeśli tylko będziecie ją chcieli, będzie o wiele lepsza. 


Nie wiedziałam nawet jak mam stanąć, co zrobić, jak się zachować. Możecie mi doradzić co zrobić, aby następnym razem zdjęcia były lepsze.


Przynajmniej przy robieniu zdjęć było dosyć śmiesznie. Ja nie umiałam pozować, a mój chłopak robił zdjęcia stojąc bez ruchu w miejscu. Przyjechał też jakiś pan na rowerze, który opowiadał nam co kiedyś było w tych budynkach, na tle których robiliśmy zdjęcia.



 



sukienka - DENIM CO
buty - podobne
kolczyki - AVON

 

I na koniec zdjęcie z mężem-fotografem :D 

Pozdrawiam, Aleksandra Kaczmarska

Makeup REVOLUTION London ultra eyeshadows palette flawless | KYLIE matte liquid lipstick & lip liner Candy K


 Po dosyć długiej przerwie znów do Was wracam. Trochę się pozmieniało - u mnie w życiu, na blogu i w mojej głowie. Wszystkie zmiany są na lepsze - tak mi się przynajmniej wydaję. Mam pewne plany co do bloga i niedługo sami odkryjecie jakie. Ciągle narzekałam na brak pomysłów na posty kiedy tak naprawdę wszelkie pomysły mam na wyciągnięcie ręki. Myślę, że mój blog w końcu się rozwinie i będzie takim blogiem o jakim zawsze marzyłam. Zaczęłam od zmiany nazwy bloga i jest to po prostu moje imię i nazwisko. Na resztę musicie cierpliwie czekać, ale już dziś mam dla Was nowy, lepszy post. Tak mi się przynajmniej wydaję. A co Wy o tym myślicie?


Dziś przychodzę do Was z postem z kosmetykami znanymi chyba każdej kobiecie, która interesuje się tą tematyką. Która z Was nie marzy o ustach jak Kylie Jenner i oczach umalowanych najlepszymi paletkami REVOLUTION? Ja marzyłam i postanowiłam to marzenie spełnić z pomocą bliskiej mi osoby.



 Pierwsze co powiem: NAPRAWDĘ WARTO JĄ KUPIĆ! Zakochałam się w niej od razu. Kupiłam sobie kolor Candy K i już planuję jaki kolor wybrać następny. Wybrałam oczywiście matową. Kolor utrzymuje się na ustach bardzo, bardzo długo, niemalże przez cały dzień. Jadłam, piłam a moje usta nadal wyglądały jak świeżo umalowane. Kredka ma kremową konsystencję przez co ślizga się na ustach i łatwo się ją rozprowadza. Płynną szminkę również łatwo rozprowadzić na ustach co niestety jest nieco trudniejsze w zwykłych matowych szminkach. Co najważniejsze - usta nie są wysuszone. 


 Paletki REVOLUTION to jedne z najlepszych paletek na rynku. Ich ceny nie są wysokie, ale ich jakość i piękno kojarzą nam się z wcale nie małymi sumami. Ta paletka to był prezent od mojego brata na moje osiemnaste urodziny. Prezent jak najbardziej trafiony, idealny.  


Kolory są cudowne, w odcieniach nude, matowe i połyskujące. Łatwo się je nakłada na powiekę i długo się utrzymują. Nie sypią się co bardzo ważne, ponieważ nie brudzą nam twarzy. Idealne do makijażu codziennego i wieczorowego. Wszystkie kolory są podpisane jak widać na zdjęciach poniżej. Paletka posiada również duże lusterko, w którym możemy się przeglądać malując się. 




Na koniec trochę mojej niezbyt ładnej twarzyczki ponieważ rzadko tutaj gości. 


 

Co myślicie o tych produktach? Może Wy też pisałyście ich recenzję na blogu? Pochwalcie się - chętnie poczytam. Jak podobają Wam się zdjęcia i recenzje? Co powinnam zmienić, poprawić, dodać? Czekam na Wasze komentarze z opiniami.

Pozdrawiam, Aleksandra Kaczmarska

Problem! Urodziny! Jaki chcę prezent jeśli nie chcę żadnego?

Już za parę dni będę mieć swoje 18 urodziny. 
Dla mnie to nic takiego, dzień jak każdy inny. Nie lubię urodzin i innych okoliczności i świąt, ale o tym w osobnym poście. Osiemnaste urodziny też nie są dla mnie czymś wyjątkowy, ale niestety dla mojej rodziny są. Wyprawiają mi jakąś imprezę mimo, że ja jej wcale nie chciałam i chcą kupować prezenty i się cieszyć, że Ola staje się wiekowo dorosła. Mi jest to obojętne, ale mniejsza, niech inni się cieszą. 
Tylko niestety pojawia się kolejny problem - prezenty. Nie chcę pieniędzy i nie chcę prezentów, ale wolę dostać pieniądze niż jakiś marny prezent, który nie będzie mi się podobał i który nie będzie mi potrzebny. Niektórzy jednak uważają, że lepiej kupić prezent niż dać pieniądze. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że ja niczego nie potrzebuję. Wszystko mam, jestem szczęśliwa i nie potrzebuję materialnych rzeczy. Niestety niektórym nie da się tego wytłumaczyć i muszę wymyślić co chcę dostać mimo, że nic nie chcę. Zastanawiam się kolejny dzień co jest mi najbardziej potrzebne i kompletnie nie mam pomysłu. Mnie to śmieszy, nie wiem jak was, ale mnie bardzo. Potrzebuję Waszej pomocy.

Błagam pomóżcie mi! Co mogę chcieć dostać? Mała pomoc, która może być ważna. Uwielbiam kosmetyki, makijaże, ciuchy, robić zdjęcia i prowadzić bloga i najbardziej spędzać czas z narzeczonym. Co ja mogę chcieć? Wszystko mam, ale czekam na pomysły bo ja się wykończę. 

Dla umilenia Wam czasu dodaję kilka zdjęć z ostatniego wypadu za miasto z narzeczonym. 
To nasze ulubione miejsce - kolejny raz na zdjęciach na blogu. A na koniec my.








Pozdrawiam, Aleksandra Kaczmarska






4 ulubione zapachy perfum wiosna-lato AVON


Chyba każda kobieta ma perfumy, do których zawsze wraca i które zawsze są przy niej. Ja na lato preferuję lekkie, świeże, kwiatowe lub owocowe perfumy.


 "Inspirujące, nowoczesne połączenie zapachu soczystej cytryny i dojrzałej gruszki, z wonią fiołka, gardenii, uzupełnione zmysłowymi akordami kadzidła i piżma" 

Bardzo świeży zapach perfum. To moje pierwsze perfumy zamówione z Marizy, trochę się ich obawiałam, zawsze tak mam gdy kupuję pierwszy raz jakąś rzecz nie znając jej. Na szczęście nie zawiodłam się. Fiolka ma aż 100 ml co bardzo mnie cieszy bo perfumy są genialne. Długo się utrzymują więc buteleczka wystarcza na długi czas. Szczerze polecam kobietą, które tak jak ja uwielbiają delikatne świeże zapachy perfum.



"Kategoria: kwiatowo-morska nuty zapachowe: owoc karamboli, kwiat lei, lekkie piżmo Zroszone tropikalne kwiaty tańczą wśród soczystych owoców, uwalniając radosny nastrój i wszystkie kolory ciepłego lata." 

Typowo wakacyjny zapach. Używam go już od 3 lat i nadal bardzo go lubię. Odpowiedni dla młodych dziewczyn. Kupiłam do tego również mgiełkę - zestaw idealny na ciepłe dni.



"Skropione rosą aromatyczne płatki piwonii przeniknięte dotykiem rozkosznego ciepła to eteryczna kompozycja stworzona dla romantyczek"

Zapach uwielbiany przez mojego narzeczonego. Idealny na romantyczne wieczorne spacery. Bardzo słodki, przyjemny zapach długo utrzymujący się na ciele.


"Be... Romantic to esencja romantyzmu. Niewinny urok różowej peonii przyciąga, urzeka i nie pozwala innym o tobie zapomnieć."

Zapach cudowny, kwiatowy. Nie jest słodki i długo utrzymuję się na ciele.


A Wy jakie perfumy lubicie na lato?

REGULARNE BLOGOWANIE, SPOKÓJ A PROBLEMY DNIA CODZIENNEGO


Chyba każda osoba posiadająca dłużej bloga wie, że regularne dodawanie postów jest podstawą w dobrym prowadzeniu bloga. Zakładamy sobie na przykład cel, że będziemy dodawać posty raz w tygodniu w określony dzień. Tak zrobiłam i ja. Na początku było bardzo łatwo. Miałam dużo pomysłów, czasu. Wszystko, jak to zawsze ja, miałam idealnie zaplanowane. O czym będzie wpis, kiedy zrobię zdjęcia, napiszę coś, kiedy go dodam. Regularnie starałam się też ulepszać bloga. Nowy design, konkurs, który niestety nie odbył się z powodów opisanych niżej, nowe atrakcje dla czytelników.


Wszystko było pięknie dopóki moje pomysły na wpisy nie wyczerpały się lub były coraz słabsze. Dla mnie prowadzenie bloga jest czymś bardzo ważnym. Długo chciałam go założyć, długo planowałam co na nim będzie i jak będzie wyglądał. Dlatego też bardzo się tym zmartwiłam, że nie mam dość pomysłów na posty. Doprowadziło to do tego, ze stwierdziłam, iż kompletnie się do tego nie nadaję. Co rusz napotykałam jakieś nieprzyjemności, które demotywowały mnie. Na początku właśnie był brak pomysłów, potem brak jakiejkolwiek koncepcji na post jeśli już jakiś temat wymyśliłam, brak czasu na zrobienie zdjęć, a gdzie jeszcze mowa o przeróbce ich. Wszystko mi nie wychodziło, zdjęcia, notatki. I się poddałam. Zrozumiałam, że to nie bajka dla mnie.


Ale po jakimś czasie, po ważnej rozmowie z bliską mi osobą zrozumiałam, że problem tkwi tylko i wyłącznie w mojej psychice. Blogowanie jest dla mnie! Mam dużo pomysłów, dużo wiedzy. Ułożyłam sobie wszystko, wpadło mi kilka nowych pomysł i nagle znów. Porażka. Brak czasu. Brak czasu na napisanie nawet jakichkolwiek marnych chociaż dwóch zdań, na zrobienie jednego głupiego zdjęcia. Dla mnie było to gorsze niż brak pomysłów. Bo chciałam się rozwijać, miałam plan, pomysł a nie miałam na to czasu. Koszmar. Wiele moich pomysłów utkwiło w czasoprzestrzeni i nigdy nie ujrzało światła dziennego. Dzień w dzień nie miałam chwili wytchnienia. Szkoła, dom, nauka, chłopak, nauka, szkoła i tak w kółko. Nie miałam nawet czasu dla siebie. W pewnym momencie, w jednej sekundzie uległ zmianie mój cały standardowy rytm dnia, wszystkie plany na najbliższą przyszłość. Zmieniło się wszystko na gorsze, tym bardziej, że nie lubię zmian. Wszystkie moje plany legły w gruzach. Moje idealnie ułożone życie rozsypało się na kawałki i teraz znów muszę je poukładać. Jest tylko jeden problem, kompletnie nie mam na to siły. Dodatkowo doszedł natłok sprawdzianów i popraw przed końcem roku szkolnego. Czerwiec zapowiadał się całkiem inaczej, a wyszło jak zawsze nie po mojej myśli. Wyszło po prostu źle. Nie mam czasu dla siebie, nie mam czasu na bloga. Nie mam siły na kolejny dzień i na regularne prowadzenie bloga. Bardzo mnie to dołuje co sprawia, że już w ogóle nie mam na nic ochoty. 
 Czy tylko mi na nic nie wystarcza czasu i siły? Czy tylko ja mam taki okres w życiu? Niech to wszystko się wreszcie skończy. Teraz cierpliwie czekam na wakacje.



Korzystając z chwili wytchnienia i momentu, gdzie to wszystko co wokół mnie mam już gdzieś, zrobiłam dla Was post. A raczej poużalałam się nad swoim życiem. Dziękuję, że wytrwaliście do końca mojego marudzenia. Chyba trzeba wziąć się w garść, ale chyba jeszcze nie czas na takie wybryki. 

Przy okazji dodaję kilka zdjęć mojego autorstwa.